Czy jest tu jeszcze jakiś spanio-sceptyk? Wyznawca teorii z mojego dzieciństwa o tym, że sen jest dla leniuchów i „wyśpisz się w grobie”? To dla Was właśnie, tych wątpiących w moc nocnej regeneracji, argument od czołowego sennego influencera, Matthew Walkera. Argument, który na mnie wciąż działa wystarczająco mocno, żeby wyłączyć Netflixa, odłożyć telefon, zgasić światło i łapać głęboki sen najpóźniej o 23:00. Wszystkie ssaki – i ptaki zresztą też – śpią. Śpią, mimo że każda sekunda snu to ryzyko stania się łupem drapieżnika, utrata szansy na zdobycie pożywienia czy partnera. Sen to dla nich niemalże śmiertelna ruletka, a jednak „grają” w nią każdej nocy. Z reguły ewolucja bezwzględnie obchodzi się z tak nieodpowiedzialnym zachowaniem. Fakt, że zaprogramowała wszystkie zwierzęta na regularne spanie, oznacza jedno: korzyści płynące ze snu muszą być o wiele większe niż zagrożenia. Ta, wydawałoby się, zupełnie bezproduktywna czynność, którą regularnie odpędzamy z błahych powodów kolejną kawą czy Red Bullem, wygrywa w naturze ze strachem skończenia jako lunch dla kogoś wyżej w łańcuchu pokarmowym. Pomyślcie o tym następnym razem, odciągając pójście do łóżka. Grzecznie załóżcie piżamkę, idźcie lulu i bądźcie wdzięczni rzeczywistości, że największym zagrożeniem w nocy jest dla Was co najwyżej zły sen. Na przykład o tym, że jesteście sarną i strasznie chce się Wam spać…